czwartek, 3 stycznia 2013

Żadne skończymy

Następnego dnia pogoda była jeszcze gorsza.Na budowie przywitały nas  kałuże wody. Woda lała się do środka nie tylko z góry ale przesiąkała przez ściany przy podłodze gdyż fundament był wylany równo z gruntem. Oprócz sufitów gipsowych, których w tej sytuacji nie mogliśmy skończyć , wykonaliśmy jeszcze całą masę prac wykończeniowych.
- Od poniedziałku ma przestać lać , skończymy to poddasze i po krzyku - powiedziałem do Jakoba
- Żadne skończymy ! Kończymy dzisiaj - powiedział Jakob- jutro jedziemy gdzie indziej.
- A kto to skończy ?
- Nie wiem i szczerze mówiąc nic mnie to nie obchodzi. 
- A ta woda w środku ?
- A co ja mogę zrobić ? Mam łaty przyklejać czy co ? Żal mi tej laski nie powinno się tak lać. Ale nic na to nie poradzę .

W końcu pojawił  się Gerhard z właścicielką i nożem do wełny. Zademonstrował jak należy ocieplić poddasze i znowu zniknął . My tymczasem robiliśmy deski czołowe na dachu .  W pile motorowej łańcuch był już strasznie tępy, zresztą paliwo się skończyło, więc docinać łaty musieliśmy piłką elektryczną na polu w czasie deszczu. 

- Ta piła to jakaś dziwna jest -powiedziałem gdy otrzymałem ręczną pilarkę tarczową -  To chyba piła dla mańkutów silnik mi zasłania widok. Nic nie widzę jak tnę.
- Jest jaka jest- syknął Jakob- nie kupię ci nowej piły więc się zabieraj do roboty ,to jedyna piła jaka tu jeszcze chodzi.

Po zamontowaniu desek wykończeniowych zleźliśmy z dachu przemoczeni i zmarznięci.
- Ty poprzykręcaj klamki - powiedział do Krzyśka - a Ty Romek zbieraj graty. Gwoździe, taśmy i inne materiały połowę tu zostawiamy a drugą do auta.

Właśnie skończyłem ładować samochód zabrałem się za zamiatanie podłogi gdy przez drzwi balkonowe Jakob ujrzał kierownika budowy . Jakob wyrwał mi  miotłę  i jednym ruchem rozsypał kupę piasku na kałuży  pod ścianą maskując w ten sposób problem. Kierownik nie zwrócił na to uwagi i udał się prosto na poddasze. Czekaliśmy jakiś czas w samochodzie, gdy Jakob coś rozmawiał jeszcze z kierownikiem.
W końcu opuściliśmy plac budowy i udaliśmy się do pensjonatu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz